Paradox - Wish You Were Here 50 - Pink Floyd

Kiedy doszły mnie słuchy o rocznicowym wydaniu albumu "Wish You Were Here" przypuszczałem, że będzie ono zawierało typową zawartość - charakterystyczną dla tego typu wydawnictw. Oryginalny mix, być może mix współczesny, trochę odrzutów z sesji nagraniowej, jakieś alternatywne wersje utworów oraz koncertowe nagrania z trasy z trasy promującej album. Tak to się zwykle dzieje.

I w zasadzie wszystko okazało się zgodne z przewidywaniami - z jednym wyjątkiem. Twórcy boxu najwyraźniej nie dysponowali nadającą się do publikacji rejestracją koncertu zawierającego muzykę z tego okresu. Chyba tylko to może tłumaczyć fakt sięgnięcia po zapis bootlegowy - chodzi o koncert Pink Floyd w Los Angeles Arena w dniu 26 kwietnia 1975 którego autorem był znany i ceniony bootlegger Mike Millard.

Zapis tego koncertu od lat krąży w najróżniejszych nieoficjalnych wydaniach - sam posiadam wersję wydaną pod tytułem "Ultimate Millard". 


Tytuł bootlega nie ma jednak specjalnego znaczenia - w tym przypadku ten sam materiał zazwyczaj  był/jest wielokrotnie wydawany, zazwyczaj pod innym tytułem i z inną okładką.

Jedynym "pewnym" punktem odniesienia jest więc data i miejsce koncertu. Piszę "pewnym" w cudzysłowie, bo częstokroć (choć z pewnością nie w tym przypadku) zdarzają się niejasności i pomyłki - tak naprawdę w przypadku bootlegów tak naprawdę niczego nie można być do końca pewnym.

Nota bene, temat bootlegów jako takich jest na tyle interesujący, że postaram się poświęcić mu jeden z kolejnych postów. Zbieram bowiem ich cyfrowe wydania od wielu lat. 

Wydawcy rocznicowego boxu Pink Floyd decydując się na oficjalną publikację takiego materiału dokonali głębokiej jego "obróbki" studyjnej, dalece modyfikującej oryginalny zapis. Wykorzystali po prostu techniczne możliwości studia nagraniowego, starając się uzyskać spójność brzmieniową z pozostałym, oryginalnym materiałem zawartym w tym wydawnictwie. Celem tych działań było - w mojej opinii - stworzenie zestawu nagrań tworzącego efekt płyty koncertowej Pink Floyd z 1975. Studyjne zabiegi najwyraźniej miały na celu stworzenie wrażenia, że ten materiał jest rejestracją koncertu, dokonaną przez sam zespół.

Myślę, że ten zamysł został uwieńczony pełnym sukcesem. Słuchacz nie obeznany ze światem bootlegów i nie wczytujący się szczegółowo się w opisy wydawnictwa z pewnością może ulec takiemu wrażeniu. Bez wątpienia oficjalne wydanie w pewien sposób "ucywilizowało" brzmienie, czyniąc je nieco bardziej przystępniejszym dla szeroko pojętego odbiorcy.

Nie przypuszczam także, by słuchacz rocznicowego wydania "Wish You We Here 50" był zainteresowany zapoznaniem się z "oryginałem" - myślę tu o materiale zawartym na bootlegu. Sądzę, że sam fakt iż ma do czynienia z profesjonalnie przygotowanym materiałem skłoni go do uznania iż wszystko w tym przypadku mogło zostać wyłącznie poprawione/naprawione i tym samym nie ma powodu by sięgać po pierwowzór (choć można go bez trudu znaleźć w internecie)

Ja jednak pokusiłem się o dokonanie takiego porównania. Okazało się ono ze wszech miar interesujące.

Przede wszystkim ukazuje ono ogromny zakres studyjnych zabiegów dokonanych w tym materiale. W zasadzie całkowicie zbudowano nowe brzmienie tego koncertu. 

O ile w przypadku bootlega brzmienie może być postrzegane jako "bliskie", "surowe" i przez to w pewien sposób niedoskonałe, o tyle brzmienie w wersji z boxa jest przede wszystkim "zdystansowane" poprzez poczucie oddalenie samej sceny i dziejących się na niej wydarzeń muzycznych od słuchacza. Uzyskany efekt 'koncertu w dużej hali" może robić wrażenie. Bez wątpienia box "wyrównuje" także całą materię dźwiękową koncertu, dając wrażenie jego spójności pod względem ogólnego poziomu dźwięku, jak i relacji brzmieniowych poszczególnych instrumentów. W tej kwestii bez cienia wątpliwości dokonano naprawdę wiele.

Ale wszystko ma swoją cenę. 

Słuchając oficjalnej wersji miałem bowiem wrażenie słuchania kolejnej PŁYTY koncertowej Pink Floyd, natomiast słuchanie bootlega dawało efekt słuchania ZAPISU tego koncertu.

Żeby było jasne - wydanie na boxie jest LEPSZE technicznie. Ale ta techniczna przewaga zaowocowała także - moim zdaniem utratą wrażenia AUTENTYZMU cechującego ten bootleg. Obiektywne wnioski okazały się jedną, a subiektywne wrażenia drugą stroną tego samego medalu. 

Dla mnie osobiście klucz leży w EMOCJACH jakie są moim udziałem podczas słuchania bootlega - ciężko opisać to zjawisko komuś kto takiego porównania nie dokonał. Myślę jednak, że bez wątpienia warto spróbować. Wnioski mogą być bardzo, bardzo interesujące. 

Gdyby wydając ten rocznicowy box zdecydowano się także na zamieszczenie na nim bootlega w niezmienionej formie - byłby to nie tylko dowód dużej odwagi, ale i arcyciekawe źródło porównań. Nie można wykluczyć, że wypływające z nich wnioski być może  nie byłyby dla wielu osób tak oczywiste i jasne jak mogłoby się to wydawać. 

A moźe ugruntowane przekonania nie są wcale tym czym się wydają? ...








Komentarze

Popularne posty