Renowacja zwrotnic - Crimson 2A3 DHTSE. Punkt bez powrotu?

Nie wytrzymałem - ciekawość była po prostu silniejsza. Po kilkunastu godzinach słuchania z użyciem Gainclone po prostu musiałem posłuchać konfiguracji docelowej - z użyciem Crimsona 2A3 DHTSE.

Przez pierwsze kilkadziesiąt minut po uruchomieniu nie słuchałem muzyki - nieużytkowany od kilku tygodni Crimson potrzebował czasu na ustabilizowanie. Lampy mocy zostały wymienione na fabrycznie nowe Sovtek 2A3.  Zależało mi, by elementy wzmacniacza osiągnęły właściwą temperaturę roboczą. 

Kiedy to nastąpiło, zacząłem od bardzo ważnego dla mnie nagrania - "Alan's Psychodelic Breakfast" z płyty "Atom Heart Mother" Pink Floyd.
To właśnie ta kompozycja urzekła mnie podczas słuchania głośników Tannoy Westminster Royal, stanowiąc dla mnie od tego momentu pewien punkt odniesienia.
Zaprezentowane przez Alteca brzmienie tego utworu przywołało we mnie wrażenia zapamiętane z odsłuchu Tannoyów. Ten sam rozmach, te same porażające realizmem efekty przestrzenne. Co prawda Westminster Royal to nieco inna konstrukcja przetwornika, zupełnie inna konstrukcja obudowy i inny jej rozmiar, jednak odbiór dźwięku Alteca okazał się bardzo, bardzo bliski zapamiętanym wrażeniom.

"Riders Of The Storm" The Doors ukazało nowy poziom wewnętrznej równowagi jaki zaistniał w tym nagraniu. Rzecz w tym, że w wielu słuchanych przeze mnie systemach elektryczne pianino Raya Manzarka miało tendencję do dominacji w całym nagraniu - w jakimś stopniu "zabierało powietrze" pozostałym elementom. Słuchane na moim systemie zaprezentowało się zgoła inaczej - wtopione w całość nagrania pokazało, jak bardzo jest rozbudowana i jak istotną rolę pełni tutaj partia gitary basowej, jak znaczną część klimatu nagrania tworzy perkusja, jak wielkie znaczenie dla konstrukcji utworu ma brzmienie gitary. Również głos Jima Morrison zabrzmiał swobodniej, ukazując niuanse frazowania.

Nagrania Modern Jazz Quartet z płyty "Concorde" to muzyka o specyficznym brzmieniu. Silnie transjentowe brzmienie wibrafonu stawia duże wymagania systemom dźwiękowym. Oddanie  dynamiki zawartej w dźwięku tego instrumentu jest bardzo trudnym zadaniem. Niejednokrotnie jego  brzmienie potrafi stać się "szkliste" i ostre, poprzez uwypuklenie wysokich częstotliwości  w zakresie jego brzmienia.
W obecnej wersji systemu brzmienie tej płyty ukazało bardzo "szerokopasmowe" brzmienie wibrafonu, zawierające pełną paletę dźwiękową tego instrumentu. Jego górne rejestry odbierałem jako "dźwięczne" - w żadnym razie nie użyłbym słowa "ostre". Ich dźwięk dobrze korespondował z brzmieniem fortepianu - nie występował tutaj dysonans. Te instrumenty po prostu współbrzmiały.

Ciekawe wrażenie zrobiło posłuchanie "Autobahn" Kraftwerk. Słuchałem tego albumu trzy razy. Najpierw cyfrowej edycji płyty z 1974, następnie  wersji z boxa "The Catalogue" z 2009 (zawiera on w pełni cyfrowe remastery wszystkich płyt) , a na sam koniec wersji z boxa "3-D Catalogue"
W poście na temat tej grupy pisałem, że Kraftwerk w wydaniu z 2009 dokonał pewnej aktualizacji tych nagrań.
Słuchane w obecnym zestawieniu sprzętowym skłaniają mnie raczej do poglądu, że brzmią jakby zostały nagrane na nowo.
Zestaw Altec (z "nową" zwrotnicą) oraz Crimson unaoczniły bardzo duże różnice w brzmieniu pierwotnej i zremasterowanej wersji, choć każda z nich zabrzmiała na swój sposób fascynująco.

"Blade Runner" Vangelisa ukazał wieloplanowość brzmienia tych nagrań, mnóstwo umykających dotychczas szczegółów. Zwłaszcza wplecione w muzykę dialogi bohaterów zostały ukazane bardzo wyraźnie - były wyraźnie czytelniejsze. Podkreśliło to ich znaczenie dla budowy atmosfery obecnej na tej płycie.

Sięgnąłem głębiej do klasyki rocka.

"Sympathy For The Devil" The Rolling Stones okazało w całej pełni magię wielowarstwowej jego konstrukcji, płynnie integrując pianino, instrumenty perkusyjne, brzmienie gitary i głos Micka Jaggera. To wszystko razem stworzyło nieprawdopodobny wręcz kolaż brzmieniowy.

"Good Times, Bad Times" z debiutanckiej płyty Led Zeppelin (wersja oryginalna) zagrało po prostu fantastycznie. Wydana w 2014 wersja tego nagrania, będąca remasterem który zrealizował Jimmy Page pokazała także ogrom pracy włożył on w wyczyszczenie pierwotnej wersji nagrania. Również słuchało się go znakomicie.
Z kolei mroczne brzmienie utworu "In-A-Gadda-Da-Vida" Iron Butterfly zostało wzbogacone o zupełnie niesamowity drive. 

Dokonany update zwrotnicy okazał się być posunięciem o jednoznacznie pozytywnych skutkach. W niczym nie potwierdził prezentowanych na wielu forach tez o utracie jakichś szczególnych cech brzmieniowych (czy jak kto woli charakteru brzmienia) jakie miałyby być cechą charakteryzującą używanie pierwotnie użytych elementów. Zastosowane nowe rezystory i kondensatory zbudowały po prostu LEPSZE brzmienie systemu. Przybyło informacji w całym zakresie, nie odbyło się to jednak za cenę rozjaśnienia dźwięku. Przede wszystkim w ogromnym stopniu poprawiła się SPÓJNOŚĆ prezentacji, walory przestrzenne nagrań zyskały całkowicie nowy wymiar  a tzw. drive muzyki uległ poprawie w niebywałym wręcz stopniu.
Generalnie, nie jestem w stanie znaleźć niekorzystnych efektów dokonanych zmian.

Wiele osób posiada głośniki Altec 604, nie posiadając oryginalnych, przeznaczonych do danego modelu przetwornika zwrotnic. Nie mając możliwości ich zdobycia, decydują się na użycie "zewnętrznych" zwrotnic (na myśl przychodzą mi przede wszystkim konstrukcje Jeffa Markwarta oraz Wernera Jaguscha). Wiele osób próbuje także zastosowania rozwiązań aktywnych.
Jeśli jednak istnieje taka możliwość, gorąco namawiałbym do prób odrestaurowania oryginalnych zwrotnic. Wysoce prawdopodobne, że wymiana ich elementów okaże się kresem drogi. Uzyskana poprawność techniczna konstrukcji jest czymś co - w mojej opinii - wynosi brzmienie 604 na nowy poziom.

Swoją drogą, przesłuchane nagrania zaczęły budować we mnie wrażenie wkraczania w świat wrażeń po trosze nieopisywalnych. Coraz trudniej odmalować słowami charakter i skalę zmian. Rzecz w tym, że sam ich kierunek staje się coraz bardziej nieoczywisty w kwestii oglądu typowego użytkownika hi-fi. 

Komentarze

Popularne posty