Altec i wzmacniacz tranzystorowy. Krok w bok

Od kilku tygodni funkcjonują u mnie dwa równoległe systemy amplifikacyjne. Oprócz dotychczas obecnego wzmacniacza Rolof Audio Crimson 2A3 DHTSE, używam także tranzystorowego wzmacniacza JVC AX-440.

Rzecz w tym, że z uwagi na tryb życia i związane z nim kwestie rozkładu czasu który mogę przeznaczyć na słuchanie nie pozwalają mi na wielogodzinne sesje odsłuchowe poza weekendami i dniami wolnymi od pracy. Zazwyczaj mam bowiem możliwość poświęcenia na ten cel godziny bądź półtorej w ciągu dnia. Tak krótkie sesje nie pozwalają jednak na w pełni satysfakcjonujące użytkowanie wzmacniacza lampowego. Jego cykl pracy, wymagający około 40 minut pracy dla uzyskania stabilizacji temperaturowej powoduje, że zakładany jedno lub dwugodzinny pracy to czas zbyt krótki dla sensownego używania takiej konstrukcji. 
Wpływa on także na zużycie lamp - jak wiadomo, częste włączanie nie służy ich trwałości. 
Postanowiłem więc dokonać w tym zakresie radykalnej zmiany.
W trakcie tygodnia używam wzmacniacza JVC. Jest on stale włączony - nie wyłączam zasilania. Umożliwia mi to natychmiastowe słuchanie muzyki - np. przy porannej kawie, czy podczas chwili popołudniowego odpoczynku - bez oczekiwania na jego rozgrzanie. Bez problemu mogę także słuchać w ten sposób muzyki "w tle", zajmując się równolegle innymi sprawami.
Natomiast mając w perspektywie możliwość dłuższego, kilkugodzinnego odsłuchu włączam w tor Crimsona przechodząc niejako w tryb "innego" słuchania.
Koncepcja ta sprawdza się znakomicie, pozwalając mi na bezstresowe, krótkie odsłuchy "w tygodniu". 
Z lepszym bądź gorszym skutkiem wypróbowałem kilka starych wzmacniaczy i amplitunerów tranzystorowych - nieraz naprawdę egzotycznych (czy ktoś zna wschodnioniemieckie amplitunery REMA?😳, czy wzmacniacze ITT?).
Nie jestem jednak w stanie stwierdzić, czy (i w jakim stopniu) zauważone różnice brzmieniowe pomiędzy tymi urządzeniami stanowiły odzwierciedlenie charakterystyki samych urządzeń czy  również ich stanu technicznego. Sądzę, że oba te czynniki jednocześnie wpływały na ostateczny wynik. 
Ostatecznie jednak (póki co🙂) pozostaję przy nabytym we tym celu JVC. Mam wrażenie, że ten stosunkowo łagodnie brzmiący wzmacniacz jest dla mnie w tym momencie optymalnym rozwiązaniem. "Ostrzę sobie zęby" na jakiś vintage amplituner (z lat 70 -tych), mam jednak świadomość że tego typu urządzenia występują w różnym stanie i z pewnością wymagają solidnego serwisu. 


W potencjalnym odwodzie pozostaje także mój LENCO R 2500 z 1981, lecz na razie pełni funkcję wzmacniacza dla kolumn Technics SB-7000 posiadanych przez jednego z przyjaciół, znakomicie radząc sobie w tej roli.
Wbrew moim obawom, tranzystorowe brzmienie Alteca nie jest czymś nieakceptowanym.
Oczywiście żaden z zastosowanych przeze mnie wzmacniaczy nie ma szans w porównaniu ze wzmacniaczem SE - to po prostu inny świat. Poziom brzmienia wysokich i średnich częstotliwości Crimsona jest niejako poza ich zasięgiem, a artykulacja basu także jest inna.
Pomimo zmienionego ogólnego charakteru brzmienia, tranzystor (mając dużą przewagę mocową) potrafi zagrać naprawdę dobrze, bez problemu wysterowując membrany Alteca i tworząc przy słuchaniu niektórych płyt (na przykład z zawierającą niski, syntetyczny bas muzyką elektroniczną) spektakularne efekty. Znakomicie oddaje także brzmienie rockowych płyt koncertowych.
Reasumując, przyjęta przeze mnie koncepcja użytkowania systemu sprawdza się znakomicie.
Z jednej strony daje bowiem komfort bezstresowego słuchania muzyki "w tygodniu", a z drugiej świadomość (i przyjemność) użytkowania Crimsona w optymalny sposób - podczas wielogodzinnych sesji.

Komentarze

Popularne posty