Tworzenie Świata: Polska Prasa Audio część IV

Tym jeszcze jednym czasopismem na przełomie wieków pojawiło się czasopismo HI-END.pl
Mimo wydania jedynie 5 numerów trudno mi określić je jako efemerydę.


Przede wszystkim wrażenie robi forma zewnętrzna. Szata edytorska już od pierwszego numeru biła na głowę całą resztę prasy fachowej funkcjonującej na rynku. Kredowy papier i jakość zdjęć były na poziomie najlepszych (myślę tu o światowych periodykach z tej dziedziny).
Nazwa zobowiązywała. Recenzowano urządzenia wybijające się ponad poziom typowego HiFi, a same recenzje potrafiły być naprawdę wnikliwe, pokazując możliwe efekty zastosowania  urządzeń w szerokim spektrum sytuacji (pomieszczenie, sprzęt towarzyszący, słuchana muzyka). 
Czytając ich treść, z perspektywy ponad 20 lat nasuwa mi się także spostrzeżenie, że recenzenci odnaleźli złoty środek pomiędzy fascynacją technikaliami a światem tworzenia "magii opisowej" za pomocą kwiecistych i emocjonalnych porównań. Patrząc na świat dzisiejszej prasy, to właśnie wskazane osadzenie w świecie realizmu jest ogromną wartością takiego sposobu budowania odczuć czytelnika. "Audiopoezja", budowana na piętrowych konstrukcjach porównawczo-opisowych (choć bez wątpienia mogąca imponować biegłością w tworzeniu fraz i skojarzeń), po odsączeniu "sfery poetyckiej" niczego realnego nie wnosi.
Stanowi bardziej zapis emocjonalnego stosunku autora, opartego w znacznej części na systemie przekonań i wiary niż opis cech samego przedmiotu recenzji. Taki sposób opisu pozwala także na swobodne kształtowanie treści recenzji - w tym także pomijanie, bagatelizowanie i relatywizowanie faktów.
Ten sposób recenzowania (stanowiący w obecnych czasach wręcz normę) jest wprost wymarzony z marketingowego punktu widzenia. Sugerowanie, iż zaistniałe u recenzenta emocje wynikające z kontaktu z danym urządzeniem są częścią świata realnego i staną się udziałem nabywcy i słuchacza jest po prostu psychomanipulacją.
Treść poszczególnych numerów zawierała wiele wywiadów z muzykami, realizatorami dźwięku, konstruktorami i projektantami urządzeń. 
Przede wszystkim jednak czasopismo to zawierało wręcz znakomite artykuły informacyjno- poradnicze. Nawet po ponad dwudziestu latach w niczym nie tracą na aktualności. 
Znakomicie napisane, w sposób pozwalający nawet laikom zrozumieć sens problematyki technicznej, stanowią według mnie kamień milowy tego typu opracowań. Unikają zarówno języka czysto technicznego, jak i nadmiernego upraszczania zagadnień. 
Uważam je za wzorcowe. Rozbudowane, wielostronicowe artykuły dotyczące budowy i cech wzmacniaczy (zarówno lampowych i tranzystorowych), ich zastosowania w konkretnych aplikacjach układowych, jak i skutków będących wynikiem zastosowania różnych rozwiązań stanowią konkretną wiedzę.
Również artykuły dotyczące obudów kolumn głośnikowych stanowią dla mnie do teraz niewyczerpane źródło informacji. Do tych artykułów można wciąż wracać, a nabywane z czasem doświadczenia pozwalają na odczytywanie ich na nowo.
Co więcej, nawet tak odległe od moich zainteresowań zagadnienia jak kalibracja wkładki gramofonowej omówione w jednym z numerów, nie stanowiły przeszkody w zapoznaniu się z treścią takiego poradnika.
Dlatego też zaprzestanie wydawania tego periodyku uważam za dużą stratę. Miał on pełne możliwości zrównoważyć duopol informacyjny tworzony przez "Audio" oraz "Hi-Fi i Muzykę", kierując spojrzenie czytelników na inne sektory rynku. Być może uniknąłby także rozciągnięcia sfery swoich zainteresowań na sektor urządzeń przenośnych i taniej elektroniki użytkowej co stało się dla mnie powodem zaprzestania kupowania wszelkich papierowych czasopism.
Zupełnie odrębną kwestię stanowią natomiast portale internetowe zajmujące się audio. Ich funkcjonowanie w pewien sposób zredefiniowało rynek audio, tworząc nowe możliwości, ale niosąc zarazem zupełnie nowe problemy. 
Z pewnością jednak treści internetowe nie przynależą do sfery tworzenia rynku w rozumieniu tego wpisu. To kolejny "nowy świat" kierujący się własnymi, nowymi regułami.


Komentarze

Popularne posty