To co najważniejsze ... #2
Mimo deklaracji zamiaru rezygnacji z podstawy zaopatrzonej w koła, złożonej w poprzednim poście, ostatecznie jednak nie zdecydowałem się na to rozwiązanie. Przesunięcie obudów przy braku możliwości ich przetoczenia, okazało się prawie niemożliwe do wykonania - koła okazały się po prostu konieczne by umożliwić zarówno dostęp do regałów za głośnikami jak i pozwolić na czyszczenie podłogi pod nimi.
Prezentacja brzmienia posadowionych niemal na podłodze głośników spodobała mi się jednak na tyle, że postanowiłem zamienić wcześniej stosowane koła na znacznie niższe - redukując prześwit między kolumną a podłogą do ok. 4,5 cm.
Ta niewielka z pozoru różnica (kolumna została obniżona o ok. 8 cm) okazała się całkiem znacząca brzmieniowo, utrwalając opisywany w poprzednim poście efekt ustawienia "na książkach".
Najciekawsze jednak okazały się dalsze, podjęte przeze mnie peregrynacje muzyczne.
Twórczość Tangerine Dream to ocean muzyki. Brzmienie grupy ewoluowało na przestrzeni wielu lat, stopniowo zastępując początkowo obecne instrumentarium syntezatorami. Efektem tego było także powierzenie im roli sekcji rytmicznej. Bas tworzony dźwiękami syntezatorów, charakterystyczny dla większości albumów Tangerine Dream stawia spore wymagania zespołom głośnikowym.
"Syntezatorowy bas" oznaczał bowiem - z jednej strony - brak "naturalnych" ograniczeń brzmieniowych instrumentów perkusyjnych, jak i elektrycznej gitary basowej. Zniesienie tych barier diametralnie poszerzyło możliwości kształtowania brzmienia - z pewnością był to swoisty "Nowy Świat". Z drugiej jednak strony ukazało to także nowy horyzont problemów dla systemów odtwarzających muzykę.
Rzecz w tym, że elektroniczna pulsacja budująca rytmikę nagrań wymaga bardzo precyzyjnego różnicowania poziomów dźwięku oraz wysokiej separacji poszczególnych sekwencji rytmicznych, składających się na tak rozumianą "linię basową". System nie dysponujący odpowiednio kontrolowanym, dominującym basem może zabrzmieć monotonnie i "jednonutowo", zamieniając precyzyjną linię rytmiczną w jednostajne, tętniące dudnienie - szybko męczące słuchacza.
Mając tego świadomość, z ciekawością sięgnąłem po nagrania Tangerine Dream z boxu "In A Search of Hades: The Virgin Recordings 1973-1979" z 2019
orazZawartość tych dwóch wydawnictw, dokumentująca - moim zdaniem - najbardziej interesujący okresu działalności grupy to naprawdę ogromna ilość nagrań. Mimo, iż daty wydań poszczególnych wydawnictw wchodzących w skład zestawów obrazują 10-letni okres twórczości, są one bez wątpienia dowodem na realizację budowanej w tym okresie koncepcji brzmieniowej, stanowiącej - do dziś - wizytówkę muzyki zespołu.
Zdecydowałem się na dość swobodną peregrynację, słuchając płyt z obydwu boxów w dość dowolnej kolejności. Pomimo tego odnajdywałem jednak "wspólny mianownik" poszczególnych wydawnictw - bez wątpienia była nim właśnie generalna koncepcja brzmieniowa.
Ta muzyka zagrała fascynująco. Zestaw Altec/Crimson ukazał kluczowe dla odbioru tej muzyki elementy w sposób spektakularny. Z pewnością nie brakowało przestrzeni, ani czytelnego ukazania struktury tych nagrań. Bez wątpienia podstawę basową oraz rytmikę tych nagrań mój zestaw obrazuje na bardzo wysokim poziomie. Bas jest pełny, szybki i znakomicie zróżnicowany barwowo. To brzmienie wykazuje , iż dla ukazania całokształtu i pełni brzmienia tej muzyki nie jest niezbędne by system sięgał w absolutne czeluści niskich tonów. Zamiana jakości w ilość to dla odbioru muzyki elektronicznej scenariusz najgorszy z możliwych. O wiele istotniejsza jest dla mnie ich kontrola, rozdzielczość i barwa. To właśnie te cechy w największym stopniu tworzą ponadczasowe piękno tej muzyki.
Brzmienie jakie uzyskałem z tandemu Altec/Crimson pokazało mi dobitnie, że z jakością brzmienia muzyki elektronicznej nie musi się wiązać dążenie do eksploracji obszaru ekstremalnie niskich częstotliwości. Zauważam jednak także, że tendencja do epatowania słuchacza ILOŚCIĄ basu - niekoniecznie pozostającego w wyrównanej korelacji z nagraniem to - niestety - nader często spotykane w muzyce współczesnej (nie tylko elektronicznej) zjawisko. Sens i piękno muzyki elektronicznej leży jednak dla mnie w jej całościowej równowadze i integracji brzmieniowej. Bo ją właśnie usłyszałem - w nagraniach Tangerine Dream.

Komentarze
Prześlij komentarz