Droga Pierwszego Watta. Part II

 Jak się okazało, wydarzenia opisane w części pierwszej miały swoje skutki. Wrażenie, jakie zrobił na mnie First Watt F4 było tak silne, że zacząłem zastanawiać się nad budową ... klona.

Tutaj kilka słów wyjaśnienia. 

Nelson Pass jest konstruktorem prowadzącym firmę Pass Labs. Są to skierowane na rynek komercyjny bardzo wysokiej klasy systemy wzmacniające, mające opinię wręcz wybitnych. Nigdy nie słyszałem produktów marki Pass Labs, jednakże opierając się o liczne opinie, przypuszczam,  że mam czego żałować.

Drugą firmą Nelsona Passa jest First Watt. On sam twierdzi, że dopiero ona daje mu możliwość robienia urządzeń które stały się jego znakiem rozpoznawczym - wzmacniaczy tranzystorowych o małej mocy (również w topologii single ended), zbudowanych w oparciu o skrajnie minimalistyczne projekty. W First Watt działanie Passa jest wyjątkowe - po zakończeniu "komercyjnej" produkcji poszczególnych modeli udostępnia ich schematy szerokiemu gronu miłośników DIY, na dodatek silnie wspierając ich działania. Pomaga rozwiązywać problemy, tłumaczy, wyjaśnia służy radą, inspiruje do poszukiwań. Sprzedaje także elementy do budowy - od kitów zawierających wszystkie elementy, przez płytki, zestawy tranzystorów.

Trzeba przyznać, iż jest działanie bardzo nietypowe jak na producenta sprzętu audio. Jego bardzo aktywna działalność na forum diyaudio.com także nie znajduje precedensu. Organizuje również obozy i warsztaty podczas których osoby nie mające z budową elektroniki żadnych doświadczeń mogą pod okiem Passa budować własne urządzenia. Jego rola w upowszechnianiu wiedzy i dzielenia umiejętności jest nie do przecenienia. 

Bez wątpienia jest postacią absolutnie wyjątkową.

Początkowo zamierzałem zbudować klona w oparciu o części z diyaudio.com. Przyjaciel - będący dla mnie autorytetem i wspierający mnie we wszelkich problemach ze sprzętem - był jednak wyraźnie sceptyczny. Po prostu realnie oceniając moje umiejętności, ostrzegł mnie, iż budowa ACA Mini to jednak nie to samo co budowa klona z serii F czy Aleph. 

ACA Mini jest zasilana  za pomocą dołączonego zasilacza, przypominającego zasilacz laptopa. Oznacza to tym samym pracę z bezpiecznymi napięciami. Z kolei budowa któregoś z wymienionych wyżej klonów niesie za sobą konieczność budowy układu zasilającego na płycie PCB połączonej z transformatorem. To z kolei rodzi problemy z prowadzeniem masy, likwidacją potencjalnych tętnień, brumień, szumów, itp.

Lektura wielosetstronicowych dyskusji na diyaudio.com potwierdza ten stan rzeczy. 

Kilka dni później przyjaciel nadesłał mi link do pewnego ogłoszenia ...

Niedaleko mnie ktoś chciał sprzedać zbudowany przez siebie klon wzmacniacza First Watt Aleph J - ostatniej iteracji tej linii.

Skontaktowałem się że sprzedającym. W długiej rozmowie wyjaśniłem mu sytuację. Nie chciałem jednak kupować nieznanego mi urządzenia bez posłuchania go w moim systemie. 

Sprzedający okazał się bardzo miłą osobą -  doskonale rozumiejąc moje dylematy zaproponował wypożyczenie Alepha J za kaucją, z możliwością rezygnacji z zakupu. Oto właśnie mi chodziło. Z Alephem w samochodzie nie udałem się prosto do domu. Pojechałem okrężną trasą, po drodze wstępując do przyjaciela - chciałem by "rzucił okiem" na potencjalny nabytek. Po gruntownych oględzinach wnętrza stwierdził że Aleph jest naprawdę dobrze zbudowany, z użyciem bardzo dobrych elementów. Nie miał żadnych zastrzeżeń. Uruchomienie, podpięcie sygnału i głośników, kilkanaście minut pracy i wracałem do domu.


Jest to urządzenie, o którym da się powiedzieć wszystko - tylko nie to, że jest małe. To tzw. "kawał kloca". Jak wyjaśnił mi sprzedający,że względu na zapewnie zdecydował się na obudowę 5U -  jej przybliżone wymiary 45 cm(W) x 41,5 cm (D) x 24 cm (H). 


Całą powierzchnię bocznych ścianek wypełniają radiatory - normalna temperatura pracy to przedział 45-55°C.


W odróżnieniu od F4, Aleph posiada stopień napięciowy - teoretycznie nie powinien mieć problemu z pracą z przedwzmacniaczem pasywnym ... Rzeczywistość nieco zweryfikowała te założenia. 

Kiedy zwracałem przyjacielowi F4 (Scott pozostał u mnie), dał mi przedwzmacniacz Technics SU-9600,


 bym mógł posłuchać Alepha J z przedwzmacniaczem tranzystorowym. Kilka dni później umożliwił mi także posłuchanie nowego NABYTKU z lampowym przedwzmacniaczem własnej konstrukcji. 

Absolutnie nie mogę powiedzieć, że Khozmo zabrzmiał źle  - pewnie gdybym dysponował jedynie nim, byłbym zachwycony. Jednakże porównania z Technicsem a ZWŁASZCZA z przedwzmacniaczem lampowym


 autorstwa przyjaciela dobitnie pokazało, jak wiele jeszcze EMOCJI może kryć się w muzyce płynącej z Alepha. Była to - jak dla mnie - różnica typu "sprawny rzemieślnik" a "wybitny artysta". Nuty te same, ale ... wykonanie jednak inne🙂. Choć może to zabrzmieć dziwnie, ale różnice między wymienioną dwójką urządzeń aktywnych a pasywnym postrzegam jako bardziej "głębokie" niż "duże". Nie potrafię tego lepiej opisać.

Rzecz jednak w tym, że stoję przed wyborem  przedwzmacniacza. Mam pewien pomysł ...

Komentarze

Popularne posty