Dalsze eksperymenty z wytłumieniem i ustawieniem

Postanowiłem w końcu podjąć próbę ostatecznego ustalenia ilości materiału  użytego do wytłumienia obudów. 

Jak już wspominałem, zalecenia Altec Lansing przewidywały wyściełanie  wnętrza kolumn warstwą wytłumienia o grubości pomiędzy 38 a 50 mm. Użyty przeze mnie materiał jest dostępny w formie 20 mm płatów, tak więc zastosowałem podwójną ich warstwę na tylnej, górnej oraz jednej z bocznych ścian każdej z obudów.

Pomyślałem, że może warto byłoby uzupełnić te dwie warstwy o "brakujący" 1 cm  i sprawdzić brzmienie tak wytłumionej obudowy. Niestety - użyta przeze mnie włóknina nie występowała w grubości 1 cm. Z kolei struktura posiadanych przez mnie 2 cm płatów  nie pozwalała na uzyskanie z nich warstwy o grubości 1 cm - w czasie podejmowanych prób rwała się i rozpadała.

Wpadłem więc na pomysł zastosowania 1 cm płatów gęstego filcu. Biorąc jednak pod uwagę jego o wiele większą gęstość i - co za tym idzie - niższą "przepuszczalność" takiego filcu (wykazującego dużą przewagę efektu odbicia nad wytłumieniem) postanowiłem zastosować go bezpośrednio na ściance obudowy, mocując następnie na nim 4 cm warstwę włókniny. Chciałem w ten sposób uniknąć efektu "zmniejszenia" objętości obudowy.

Po zastosowaniu takiego rozwiązania jedynie w prawej kolumnie, przystąpiłem do oceny zaistniałych zmian. Posiłkując się wcześniejszymi doświadczeniami, użyłem nagrań stricte monofonicznych bądź też nagrań zmonofonizowanych trybem pracy wzmacniacza.

Efekt? Już pierwsze dźwięki ukazały fatalny, wręcz DRUZGOCĄCY wpływ dodatkowej warstwy na brzmienie. "Dotłumiona" prawa kolumna straciła całą przestrzenność i "żywość" dźwięku. Zniknęło "powietrze", głośnik zagrał ciężko i głucho. Miałem wrażenie że warstwa filcu wyssała z niego całą emocję, a równowaga brzmienia (w rozumieniu wzajemnego stosunku częstotliwości niskich, średnich i wysokich) została bardzo poważnie zakłócona.  Taki charakter dźwięku był prostu nie do zaakceptowania - głośnik po prostu męczył. 

Z kolei w drugiej, lewej kolumnie do dwu pierwotnie zamontowanych warstw dodałem trzecią warstwę włókniny. Uzyskany na skutek tego posunięcia efekt również nie był zadowalający. Choć wrażenie "głuchego" basu zostało w porównaniu do prawej kolumny zredukowane, to brzmienie średnich częstotliwości "straciło blask" - dźwięk był po prostu matowy, a jego przestrzenność silnie ograniczona. Również wysokie tony stały się piskliwe i były przeze mnie odbierane jako szkliste i metaliczne.

Zaistniałe zjawiska przekonały mnie, że zastosowane i opisane powyżej sposoby wytłumienia okazały się drogą donikąd. Postanowiłem jednak zastosować pewien "wariant pośredni".

Z wnętrza prawej kolumny usunąłem jedną z warstw włókniny - w tym momencie pozostawiając warstwę filcu oraz jedną warstwę włókniny. Taki sposób wytłumienia co prawda zredukował w w niewielkim stopniu efekt przetłumienia basu, spowodował jednak z kolei dominację oraz pewną "natarczywość" średnich tonów - głośnik stał się po prostu krzykliwy.

Wobec uzyskanych wyników zdecydowałem się wrócić do punktu wyjścia,  ograniczając wytłumienie do dwu warstw włókniny i całkowicie rezygnując z użycia filcu. Taka konfiguracja - pierwotnie przeze mnie użyta - okazała się optymalna brzmieniowo. 

Nie wykluczam jednak iż w przypadku zastosowania innych materiałów do konstrukcji samej obudowy (na przykład sklejki bądź płyty wiórowej) czy też odmiennie rozwiązanego systemu wzmocnień wewnętrznych wynik opisywanego eksperymentu mógłby być diametralnie różny. Zmiany samej sztywności i gęstości użytego do konstrukcji obudowy materiału z pewnością mogą znacząco wpływać na wymagania dotyczące zarówno typu wytłumienia jak i ilości wytłumienia. Myślę, że eksperymenty w tej dziedzinie są zawsze warte wykonania. 

Po zakończeniu procesu wytłumiania dokonałem także pewnego przemeblowania pokoju i ustawiłem kolumny diagonalnie względem rogu pokoju. Tym razem wykorzystałem jednak inne rogi pomieszczenia niż wykorzystane w trakcie uprzednich prób. Myślę, że duże znaczenie ma także fakt iż to ustawienie funkcjonuje w już umeblowanym pomieszczeniu


Jak widać, za głośnikami znajduje się duża bryła pieca kaflowego - nie jest to więc "pusty" róg pomieszczenia. Z kolei centralne ustawienie między głośnikami ekranu telewizora zostało wymuszone okolicznościami (przyłącze kablowe) - być może uda mi się dla niego znaleźć inne miejsce.

Sofa na której słucham muzyki została posadowiona w przeciwległym rogu pokoju - tym razem nie tarasuje wejścia🙂.



W tym ustawieniu usytuowanie sofy zapewnia mi także pewien komfort jakiego poszukiwałem od dłuższego czasu - lubię słuchać muzyki leżąc, a w takim ustawieniu moja głowa znajduję się w bazie stereofonicznej. Z kolei zasłony okienne oraz spora znajdująca się w rogu monstera redukują odbicia z rogu pomieszczenia. 

Efekty jakie uzyskałem w tak zorganizowanym pomieszczeniu okazały się na tyle ciekawe, że zdecydowałem się (póki co🙂) zachować taki układ przestrzenny. 







Komentarze

Popularne posty